King - Stelmet 80:87. Ogromna walka, niestety nie ma wygranej

Redakcja
Martynas Paliukenas (z piłką) jest ostatnio w dobrej formie i potwierdził to mecz ze Stelmetem.
Martynas Paliukenas (z piłką) jest ostatnio w dobrej formie i potwierdził to mecz ze Stelmetem. Sebastian Wołosz
Wilki Morskie przegrały 80:87 ze Stelmetem Zielona Góra, choć minutę przed końcem wynik był sprawą otwartą. Zabrakło dobrej dyspozycji liderów z Pawłem Kikowskim na czele.

Początek meczu z wiceliderem ułożył się po myśli gospodarzy, którzy szybko objęli prowadzenie 10:4. Wymuszali straty na gościach, a w ataku grali agresywnie. Stelmet pozbierał się dosyć szybko i zaliczył serię 7:0. Obie ekipy grały twardo i w efekcie szybko przekroczyły limit fauli. Dobrze pilnowany przez Michała Sokołowskiego był Paweł Kikowski i gospodarze mieli problemy ze znalezieniem otwartych pozycji do rzutu. Końcówkę kwarty znów lepiej rozegrał King i po 10 minutach był remis 20:20.

W drugiej części meczu problemy ze skutecznością były jeszcze większe i przy stanie 29:36 trener Łukasz Biela musiał poprosić o przerwę. Wilki Morskie wciąż czekały na pierwszy celny rzut z dystansu i nie doczekał się tego przed przerwą. W ataku najwięcej pożytku przynosiły akcje penetracyjne Martynasa Paliukenasa, ale w obronie trudno było zatrzymać akcje pick and roll. Najtrudniejszy do powstrzymania był Darko Planinić (12 pkt.), a do tego zielonogórzanie mieli 5/9 z dystansu. Do przerwy prowadzili 44:37.

King przyzwyczaił w tym sezonie, że po przerwie potrafi zmienić swoją grę o 180 stopni, zarówno na plus, jak i na minus. Tego potrzebował zespół także tym razem. I już na początku trzeciej kwarty można było powiedzieć o progresie, bo celną trójką popisał się Jakub Schenk. Nieco ponad dwie minuty wystarczyły, żeby tym razem trener Igor Jovović poprosił o przerwę, bo Wilki zaliczyły serię 8:2. Podobnym wynikiem odpowiedzieli goście, a do tego czwarty faul popełnił Schenk i znów King miał pod górkę. Goście wymuszali faule, trzymali gospodarzy na dystans i w konsekwencji Wilki odrobiły tylko jeden punkt. Przed ostatnią kwartą Stelmet prowadził 65:59.

Dobrą zmianę dał Schenk, z dystansu trafił Justin Watts i sześć minut przed końcem King objął prowadzenie 71:70. Obie drużyny szły łeb w łeb, a minimalnie z przodu był Stelmet. Goście do znudzenia wykorzystywali grę z Planiniciem, a dwie trójki dorzucił Kodi Justice (pierwsze punkty w meczu) i zielonogórzanie prowadzili 80:76 na 2 minuty przed końcem. Na 30 sekund przed końcem stratę popełnił Paliukenas, a po drugiej stronie skutecznie rzuty wolne wykonał Łukasz Koszarek i było po meczu. Wilki Morskie, po ogromnej walce, przegrały 80:87.

Przed następnym pojedynkiem King Szczecin ma prawie tydzień przerwy. Kolejne spotkanie (20 marca, g. 18) Wilki Morskie także zagrają we własnej hali, a rywalem będzie GTK Gliwice. Będzie to przedostatni mecz w Netto Arenie w rundzie zasadniczej.

King Szczecin - Stelmet Zielona Góra 80:87 (20:20, 17:24, 22:21, 21:22)
King: Paliukenas 26, Watts 19, Schenk 15, Sajus 7, Jogela 5, Bartosz 4, Kikowski 2, Williams 2, Diduszko 0.

Tokio Raport - rozmowa z Karoliną Pęk

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie