Plebiscyt "Podniebny Szczecin" na półmetku. A jakie jest nasze miasto z lotu drona

Redakcja MM
Redakcja MM
Podniebnym Szczecinem z ziemi zdalnie sterują Jarosław Syrek i Karol Fabjańczuk Sebastian Wołosz
Jarosław Syrek i Karol Fabjańczuk - organizatorzy plebiscytu Podniebny Szczecin - opowiedzieli nam o mieście z innej perspektywy.

Co to jest Podniebny Szczecin

Plebiscyt, który ma na celu wybranie najciekawszych miejsc w Szczecinie, którym następnie zostaną zrobione zdjęcia lotnicze. Zostanie z nich złożony album w wersji cyfrowej i drukowanej. Głosować można do 2 marca, przez stronę plebiscytu www.podniebny.szczecin.pl.

– Jesteście pasjonatami Szczecina, technologii i fotografiiA czym prywatnie się zajmujecie?
Karol Fabjańczuk: Ja jestem informatykiem. Zajmuję się grafiką i oprogramowaniem. W projekcie Podniebny Szczecin odpowiadam za stronę techniczną samego wykonania albumu oraz za stronę internetową. Jarek, odkąd pamiętam interesuje się fotografią lotniczą, od balonów lotniczych przez zdalnie sterowane mini sterowce, samoloty, a teraz skupia się na dronach, czyli helikopterkach z wieloma śmigłami.
Jarosław Syrek: Skończyliśmy z Karolem informatykę na Uniwersytecie Szczecińskim, potem pracowaliśmy przy tworzeniu stron internetowych. Jestem programistą. Próbuję też rozkręcić swoją firmę z fotografią lotniczą, robię na zlecenia firm zdjęcia lotnicze.

– „Próbuję rozkręcić” czyli fotografia lotnicza to nie jest zbyt intratne zajęcie? – Na tyle intratne, że stać mnie na sprzęt do robienia zdjęć. Moja firma zarabia na spełnianie mojego hobby, jakim jest właśnie fotografia lotnicza.

– Jakiej wielkości jest dron, którym będziecie robić zdjęcia miejsc wybranych w waszym plebiscycie? – Zmieściłby się do bagażnika samochodu osobowego. Waży kilka kilogramów.
– Dron jest przystosowany do tego, żeby unieść aparat fotograficzny. Jarek steruje z nim z ziemi, w okularkach z ekranami LCD i robi zdjęcia.

– Skąd pomysł na podniebny Szczecin? Może stwierdziliście, że ta „wioska z tramwajami”, jak mawiają o tym mieście niektórzy jego mieszkańcy, lepiej wygląda z lotu drona? – Pomysł zaczął rodzić w głowie około pół roku temu. Fotografia lotnicza była pasją Jarka, robił zdjęcia nie tylko na zlecenie, ale i dla siebie, dla wprawy. Do tej pory pokazywał je głównie znajomym. Widok z góry na niektóre miejsca w Szczecinie jest rewelacyjny. Zupełnie inna perspektywa. Zawsze powtarzaliśmy, że te zdjęcia są świetne, i że warto pokazać je komuś więcej, bo szkoda, żeby się marnowały i leżały w szufladzie. Pomyślałem sobie, że chętnie stworzyłbym z tych zdjęć album, żeby pokazać, jak nasze miasto wygląda z góry.

– Z góry, czyli z wysokości 200 metrów? – Czasami troszkę więcej, czasami mniej, np. z wysokości 100 metrów. Ale 100 metrów to i tak dosyć dużo, bo przecież wieżowiec dziesięciopiętrowy jest wysoki na około 30 metrów. Czasami zresztą już nie trzeba wznosić się jeszcze wyżej, bo jak się wzniesie jeszcze wyżej, to wyjdzie zdjęcie jak z Google czy jak z satelity. Ta perspektywa będzie już mniej korzystna.

– To pierwszy taki wasz projekt? – Nic podobnego wcześniej nie robiliśmy. Zdarzało mi się wykonywać zdjęcia na zlecenie biur projektowych, np. na Śląsku, gdzie budowano nowy blok i była potrzeba, żeby na radzie architektów przedstawić aktualne zdjęcia, podyskutować. Karol wpadł na pomysł, że jeśli ja i tak chodzę po Szczecinie, sprawdzam sprzęt, żeby nie wyjść z wprawy w pilotażu, to warto byłoby zrobić parę ciekawych zdjęć Szczecina.


Tak z lotu drona wygląda Trasa Zamkowa. Fot. Podniebny Szczecin

– Ważne też, że Podniebny Szczecin jest projektem niekomercyjnym. – Ale album wydajecie? – Tak, ale w wersji cyfrowej będzie do ściągnięcia za darmo z naszej strony, a jeśli chodzi o album drukowany, to będziemy się starać zyskać sponsorów, którzy pozwolą nam ten album wydrukować. Zresztą, ten album zamierzamy sprzedawać w cenie druku. Chcemy pokazać ludziom, jak fajnie nasze miasto może wyglądać.

– A czy któreś miejsce was szczególnie zaskoczyło w tym spisie? – Na pewno zaskoczeniem było to, że w ciągu jednego dnia stadion wystrzelił na pierwsze miejsce w zestawieniu, dystansując m.in. filharmonię.

– Pamiętam wpis na stronie Pogoni. Nie rozpisywali się szczególnie na temat plebiscytu, nie zachęcali, tylko wrzucili link. „To jest głosowanie na najciekawsze miejsce w Szczecinie, wy wiecie, co macie z tym zrobić”. – To było pierwsze zaskoczenie. Poza tym, myśleliśmy, że to będzie taka akcja, o której nikt nic nie wspomni, nie napisze, że na Facebooku polubi nas 100 osób, z czego połowa to znajomi. Odzew internautów przeszedł nasze oczekiwania. Oddanych zostało już ok. 2000 głosów. Jesteśmy również pozytywnie zaskoczeni tym, że tak dużo miejsc zostało nam podesłanych przez szczecinian. Cieszy mnie, że mamy w Szczecinie tak dużo perełek, nieznanych w szerszym obiegu, jak na przykład nieistniejący już zakład chemiczny Wiskord, gdzie produkowano kiedyś kasety magnetofonowe.

– Ile miejsc chcecie zamieścić w albumie? – Myśleliśmy o wybraniu 10-15 miejsc spośród tych, które wygrają w konkursie. Poza tym chcielibyśmy dorzucić jakąś ogólną panoramę Szczecina.

– A jakie jest wasze ulubione miejsce? – Ostatnio zrobiłem próbne zdjęcie widoku na plac Grunwaldzki i sąsiednie ronda. To o tyle ciekawe miejsce, że jest bardzo ważne dla Szczecina, ale tak naprawdę jest widoczne tylko z góry, bo z ziemi ciężko je docenić.

– Może by warto je na ilustracji porównać z gwiazdozbiorem Oriona? Mówi się, że szczecińskie ronda są jego ziemskim odzwierciedleniem – Tak, albo z ulicami Paryża, na wzór którego budowano XIX-wieczny Szczecin. A jeśli chodzi o walory przyrodnicze, to korzystnie na zdjęciach lotniczych prezentuje się jezioro Dąbie i rozlewisko Odry. Tam czasami pływaliśmy kajakami. Z kolei z takich miejsc industrialnych ciekawie wyglądałaby stocznia, choć budzi też chyba dużo kontrowersji i politycznych kontekstów.

– Drogi jest sprzęt do zdjęć lotniczych? – Są zabawki tańsze i droższe. To tak wygląda, że jeśli chodzi o podstawowe zdjęcia lotnicze, trochę rozmazane, o nie za dużej rozdzielczości, to nie jest to tak naprawdę drogie i można za około 1000-1500 zł zrobić sobie w miarę wystarczający sprzęt.

– Pieniądze to i tak połowa sukcesu, trzeba się na tym jeszcze znać, żeby wiedzieć, jakich części użyć i w jakiej konfiguracji. Każdy najmniejszy szczegół ma wpływ na całość. Trzeba brać pod uwagę, że jeśli jest silny wiatr, to dodatkowo utrudnia to lot. Do tego ważny jest cały system stabilizacji lotu, a także osobny system, który stabilizuje aparat, żeby był bardziej odporny na podmuchy wiatru. Wiadomo, że w fotografii najważniejszą rzeczą jest, aby trzymać aparat nieruchomo. Powyżej 30 metrów wiatr wieje inaczej. Tam siły są zupełnie inne. Jak ktoś może zacząć od zabawek za 500 zł, żeby nauczyć się pilotażu, to polecam. Nie da się nauczyć latania, nie rozbijając sprzętu.

– A ty ile razy swojego drona rozbiłeś? – Tak porządnie to dwa razy. A tak lżej to bardzo często, żeby uszkodzić śmigło, czy silnik. Póki dron jest wysoko w powietrzu, to jest bezpieczny. Najłatwiej go rozbić przy starcie i lądowaniu. Tuż przy starcie czegoś się nie włączy, coś nie zadziała. Może się to skończyć uziemieniem sprzętu i dużymi kosztami naprawy. Jedna część może kosztować tyle co najtańszy helikopterek.

– 2 marca rozstrzygnięcie plebiscytu. A kiedy można się spodziewać albumu? – Mamy nadzieję, że uda się do czasu Tall Ship Races.

Czytaj również: Plebiscyt "Podniebny Szczecin". Zrobią zdjęcia lotnicze najciekawszych miejsc


Można jeździć bez prawa jazdy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.