Szczecin: Całe miasto wtedy strajkowało

Redakcja MM
Redakcja MM
1981 rok - to była „gorąca” jesień dla mieszkańców Szczecina. Archiwum Państwowe w Szczecinie
W 1981 roku dla mieszkańców Szczecina jesień była „gorąca”.

30 lat temu sytuacja w Szczecinie była bardzo napięta. Kryzys gospodarczy odbił się na zaopatrzeniu: kolejki, głodowe marsze, reglamentacja. Wpołowie 1981 roku wprowadzono reglamentację papierosów, według której każdemu przysługiwało 8 papierosów dziennie. Jednocześnie zakup papieru toaletowego uzależniono od oddania makulatury (1 rolka = 3 kilogramy makulatury). Jeszcze wcześniej na kartki zaczęto sprzedawać mięso i jego przetwory.

– Przyczyny kryzysu zaopatrzenia sięgają połowy lat 70., a więc epoki gierkowskiej, tak dobrze pamiętanej przez wielu ludzi – tłumaczy Eryk Krasucki, historyk Uniwersytetu Szczecińskiego. – Pamiętanej jednak przez pryzmat pierwszego dziesięciolecia, kiedy to wskaźniki społecznego zadowolenia znacznie się poprawiły – wzrastała średnia płaca, sporo budowano, nacisk ideologiczny został zmniejszony a otwarcie na Zachód było coraz bardziej widoczne.

Problemem było jednak to, że wiele inwestycji budowano na kredyt a dodatkowo przyszedł ogólnoświatowy kryzys paliwowy, który wstrząsnął również polską gospodarką.

Na półkach zaczęło brakować towarów (pierwsze kartki – na cukier – wprowadzono już w 1976 r.), czas trwania codziennych zakupów wydłużał się a na dobitkę w
1978 r. zaatakowała „zima stulecia”, która w pełni obnażyła słabość gospodarczą państwa.

Kryzys okazał się także złowieszczy dla dorocznego Jarmarku Jagiellońskiego, z powodu braków w zaopatrzeniu zrezygnowano z jego organizacji.

Ciąg dalszy utrudnień zaczął się 1 sierpnia. Decyzją wojewody szczecińskiego Tadeusza Waluszkiewicza wprowadzono wojewódzką reglamentację proszku do prania, mydła, słodyczy, kawy i alkoholu. Kilka dni później ulicami Szczecina przeszedł marsz protestacyjny kobiet, które w ten sposób zaprotestowały przeciw brakom w towarach. Wraz z nowym rokiem szkolnym okazało się, że w przedszkolach zabrakło miejsc dla 2,5 tysiąca dzieci. 28 października odbył się jednogodzinny strajk we wszystkich zakładach pracy Szczecina.

– Z problemami zaopatrzeniowymi radzono sobie od lat, więc w 1981 roku prochu nie wymyślono – mówi Eryk Krasucki. – Przepływ żywności ze wsi był ogromny.
Jesteśmy społeczeństwem chłopskim, więc prawie każdy ma rodzinę na wsi, która mogła wspomóc, czy to świnką czy to kurką. Paczki z zagranicy to margines, który jednak w wielu wypadkach ratował sytuację.

18 listopada studenci Politechniki Szczecińskiej, Wyższej Szkoły Pedagogicznej, Akademii Rolniczej i Wyższej Szkoły Morskiej przystąpili do strajku solidarnościowego z protestującymi studentami Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Radomiu przeciw niezgodnemu z prawem
wyborowi rektora tej uczelni.

– Jesień 1981 r. był to na uczelniach czas wrzenia politycznego – tłumaczy Eryk Krasucki. – Akcje protestacyjne i strajki ostrzegawcze trwały właściwie od października. Żądano m.in. realizacji postulatów sierpniowych, później – w listopadzie – solidaryzowano się ze studentami WSI w Radomiu, gdzie nielegalnie wybrano rektora tej uczelni, w końcu domagano się nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, w brzmieniu przygotowanym przez – jak się wówczas mówiło – czynniki społeczne. Ostatni strajk studentów szczecińskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej zakończył się 13 grudnia, w kilka godzin po wprowadzeniu stanu wojennego.

3 grudnia w Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego rozpoczęło się pogotowie strajkowe. Jako jedyna w Polsce Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” w Stoczni Szczecińskiej uchwaliła, że w razie udzielenia rządowi specjalnych pełnomocnictw stoczniowcy automatycznie rozpoczną protest.



Kiedy w czasach PRL brakowało mięsa na kartki, kolejka ustawiała się po mięso z uboju gospodarczego – namiastki wolnego rynku.

Fot. Archiwum Państwowe w Szczecinie



Eryk Krasucki, historyk

– Charakterystycznym obrazkiem tamtych czasów są tzw. marsze głodowe, którym przewodziły kobiety, często z dziecięcymi wózkami, które najbardziej odczuwały  Kryzys w handlu. To na ich barkach spoczywała przecież w największym stopniu odpowiedzialność za gospodarstwo domowe. Do takich wielotysięcznych marszów dochodziło w całej Polsce. Również w Szczecinie – w lipcu i sierpniu 1981 roku.

MAREK JASZCZYŃSKI
marek.jaszczynski@mediaregionalne.pl



Moje Miasto Szczecin www.mmszczecin.pl on Facebook

Wyjeżdżasz na wakacje? To musisz wiedzieć!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie