MM Trendy. #Moto: Seksowny europejczyk

MM Trendy
MM Trendy
MM Trendy. #Moto: Seksowny europejczyk
MM Trendy. #Moto: Seksowny europejczyk Sebastian Wołosz
To auto miało wszystko, czego ówczesny klient mógł oczekiwać. Wygląd supermodelki prezentującej bieliznę, wygodę podróżowania porównywalną z transatlantykiem, zaplecze mechaniczne sprawdzone w poprzednich modelach oraz liczbę opcji sprawiającą, że trudno było znaleźć dwa identyczne egzemplarze.

Tekst: Maciej Weber / Foto: Sebastian Wołosz

W czasach, kiedy kino zaczynało zachwycać się wąsami Burta Reynoldsa, na wybiegach królowała Twiggy w chłopięcej fryzurze, a na torach wyścigowych niepodzielnie rządził Nikki Lauda, amerykański koncern motoryzacyjny Ford postanowił wprowadzić na rynek samochód, który reklamowano hasłem „seksowny europejczyk”.

Ford Capri, bo o nim mowa, został zaprezentowany w styczniu 1969 roku na targach motoryzacyjnych w Brukseli przez europejską filię tej marki. Zamiarem producentów było powtórzenie sukcesów Mustanga, tyle, że po wschodniej stronie Atlantyku. Nadwozie typu fastback i geny, z których powstały słynne muscle cary sprawiły, że Capri zostało przyjęte dość entuzjastycznie. Wygląd także nie pozostawiał złudzeń, z jakiej linii dzikich koni się wywodził. Dzięki temu sprzedaż tego modelu osiągnęła ponad 1,2 miliona egzemplarzy.

Ford przedstawiał Capri, jako „auto, które zawsze sobie obiecywałeś” i pod wieloma względami mieli rację. Auto posiadało wszystko, czego ówczesny klient mógł oczekiwać.

Wygląd supermodelki prezentującej bieliznę, wygodę podróżowania porównywalną z transatlantykiem, zaplecze mechaniczne sprawdzone w poprzednich modelach oraz liczbę opcji sprawiającą, że trudno było znaleźć dwa identyczne egzemplarze.

Stół bilardowy przed przednią szybą

Od kilku miesięcy jedno z takich aut przemierza ulice Szczecina. Mateusz - jego właściciel - to młody chłopak, którego motoryzacyjny bakcyl drążył od dzieciństwa. - Wychowywałem się w całej tej otoczce samochodowej, a Capri był prezentem niespodzianką od bliskiej mi osoby, która mnie tą pasją zaraziła - mówi właściciel auta.

W dzisiejszych czasach, kiedy młodzi ludzie z coraz większym dystansem patrzą na starsze modele samochodów i motocykli, znalezienie dwudziestolatka, który interesuje się tym tematem jest równie prawdopodobne, co odkrycie Bursztynowej Komnaty ukrytej we własnej piwnicy.

- To  rocznik 1972, model z ostatnich miesięcy przed liftem i zmianami nadwozia - opowiada właściciel.

Auto ma w sobie coś z magii lat siedemdziesiątych. Królujący wówczas brązowy kolor niemal całkowicie wypełnia wnętrze pojazdu. Siedzenia w przednim rzędzie są miękkie i wygodne.

Siadając, człowiek zapada się jakby w watę cukrową. Można nawet powiedzieć, że imitują coś na kształt trzymania bocznego, ale tylko na prostej drodze. Wchodząc w zakręt trzeba się oprzeć o drzwi, aby nie wypaść przez okno. Prowadzenie samochodu sprawia dość niezwykłe wrażenie.

Długa maska daje odczucie jazdy ze stołem bilardowym przytwierdzonym do kolan kierowcy. Dźwięk wydobywający się spod niej daje dużo przyjemności z jazdy, albowiem jest to rzadko w obecnych czasach spotykana jednostka V4, wydająca z siebie charakterystyczne dudnienie.

Przednie zawieszenie stanowią kolumny MacPhersona, co jest rozwiązaniem dość nowoczesnym, jednakże tylna część oparta jest na rozwiązaniach wyjętych wprost z dyliżansu. Sztywny most i resory piórowe nie są szczytem techniki, nawet jak na lata siedemdziesiąte.

Należy jednak pamiętać, że Capri to dla wielu „mini Mustang”, więc szacunek dla spuścizny technologicznej stanowi tu podstawę. - Trzeba się do tego przyzwyczaić, ale nie sprawia problemów - mówi Mateusz.

Pasja do klasyków

Mateusz sprawia niecodzienne wrażenie. Większość kierowców w jego wieku marzy o posiadaniu podrasowanej Hondy Civic, ewentualnie nieklepanego BMW z mocnym silnikiem. On natomiast delektuje się jazdą w aucie dwukrotnie starszym od niego samego. Prędkość jest sprawą, którą toleruje i dostrzega, ale ma do niej spory dystans.

Jadąc z nim czas podróży spada na dalszy plan. Capri, pomimo sportowego charakteru, raczej toczy się po mieście niż gna zostawiając za sobą zgliszcza. - W pewnym stopniu traktuję to auto, jako inwestycję - mówi. - Nie mam na myśli sprzedaży tego samochodu w przyszłości, ale chciałbym zrobić jak najwięcej, żeby mogło jeździć i cieszyć wyglądem jak najdłużej.

Mateusz ma do tego jak najlepsze podstawy. Jako absolwent technikum samochodowego jest na dobrej drodze do całkowitego odnowienia swojego egzemplarza.

- Wszystkie dotychczasowe naprawy przeprowadzałem sam, o ile było to możliwe - opowiada. - I mam nadzieję, że nadal tak będzie.

Pasjoncaci, tacy jak Mateusz, to ginący gatunek. Poświęcenie dla pasji staje się niestety coraz mniej popularne, ale biorąc pod uwagę jego wiek - coraz bardziej efektowne.

Marka: Ford
Model: Capri MkI
Rok produkcji: 1972
Silnik V4 1,7 benzynowy
Moc: Ok 75 KM


Zobacz, gdzie znajdziesz nasz bezpłatny magazyn »


[Czytaj również on-line:

MM Trendy. Szczecin | Styl | Moda | Kultura. Serwis »](http://www.mmszczecin.pl/trendy)


Nowe mandaty od straży miejskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie