Fryzjerzy komentują wprowadzenie nowych zasad: kto wymyślił te przepisy?

Bogna Skarul
Bogna Skarul
Wtorek był drugim dniem kiedy szczecinianie mogli skorzystać z usług fryzjerskich, a fryzjerzy "na własnej skórze" odczuli nowe zasady działalności ich biznesów.

- Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego nie mogę korzystać z telefonu komórkowego – pyta moja fryzjerka Kasia w drugim dniu po odmrożeniu zakładów fryzjerskich.

W zakładzie jestem tylko ja i ona. Reszta foteli jest pusta. Na każdym stoliku, stoliczku i ladzie – płyny do dezynfekcji. Kasia w maseczce, ale klienci chyba nie muszą. Tym bardziej, że nakładanie farby, mycie głowy, nakładanie różnych odżywek, czy ścinanie włosów klientowi gdy ten jest w maseczce, nie zdaje egzaminu.

- Na razie przyjmuję klientki, które zadzwoniły i się ze mną umówiły, gdy jeszcze zakład nie był czynny – tłumaczy Kasia. – Ale jak mam zapisać klientki na kolejne dni. Przecież nie można przychodzić do fryzjera. Zgodnie z wytycznymi zamawianie usługi możliwe jest tylko przez telefon – pyta zdziwiona. - W tych obostrzeniach nie ma logiki – żali się i wyjaśnia, że przecież i tak w czasie kiedy klientka akurat siedzi u niej na fotelu, a ona układa jej fryzurę, nie ma możliwości rozmawiania przez telefon.

Fryzjerzy i kosmetyczki wracają, ale z wyższymi cenami

Nowe cenniki u fryzjerów i kosmetyczek w Szczecinie. Zmiany ...

Od dwóch dni Kasia, aby zadowolić swoje stałe klientki, przyjmuje je od godziny 7 rano do 21. Po każdej myje fotele, odkaża klamki, czyści cały sprzęt.

- Ale to normalne – mówi. – Bez rygorów związanych z koronawirusem zawsze to robiłam. Może klamek tak dokładnie nie myłam, ale przecież szczotki, grzebienie, suszarki zawsze odkażałam. To wymóg wcale nie związany z obostrzeniami koronawirusowymi.

Jest trochę zdenerwowana, bo w domu zostawiła dwoje dzieci i nie ma z nimi żadnego kontaktu.

ZOBACZ TEŻ:

- Mąż pracuje do godziny 17, ja wracam do domu o godzinie 22 i dopiero wtedy widzę się z dziećmi – mówi. – Z pracy nie mogę do nich zadzwonić i spytać, czy wszystko w porządku – opowiada. – Dziwi się pani, że jestem zaniepokojona co się dzieje w domu? – pyta retorycznie. – Nie wiem co im może strzelić moim dzieciom do głowy przez cały dzień, a tak przynajmniej miałam na bieżąco kontakt. Mogłam zadzwonić do sąsiadki, gdy córka zatrzasnęła się kiedyś w łazience, albo syn się skaleczył – wspomina i opowiada, że większy stres ma jej koleżanka po fachu, która w domu zostawiła swoją niepełnosprawną 82-letnią babcię. – Ten zakaz używania telefonów komórkowych jest nieżyciowy – podkreśla i dodaje, że nie rozumie co miał na myśli twórca tego przepisu.

Radzi też, żebym na kolejną wizytę u niej wzięła ze sobą termos z herbatą, bo ona nie może mnie nią poczęstować. Ma zakaz.

- W ogóle nie mogę podać płynów – mówi. – To kolejny absurd – twierdzi i pyta, jak wobec tego zachowują się restauratorzy i właściciele barów. – Też nie mogą podać herbaty albo wody? Nawet w kubku jednorazowym? – dziwi się.

Po czym wystawia mi rachunek i przyjmuje zapłatę. Musi wydać resztę. Oczywiście wszystko robi w rękawiczkach jednorazowych.

WIĘCEJ O ODMRAŻANIU GOSPODARKI W REGIONIE:

ZOBACZ TAKŻE:

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie