Bunt pracowników w Animexie Szczecin. O strajku zdecyduje referendum

Redakcja MM
Redakcja MM
Sebastian Wołosz
Jutro rozpocznie się referendum na temat podjęcia strajku. Kilkumiesięczne negocjacje w sprawie płac zakończyły się niczym.

Trąbki, buczki, gwizdy i hasła "Dość tej nędzy", "Żądamy godnej płacy" - takie działania mogą już wkrótce sparaliżować pracę dużego zakładu przetwórstwa mięsnego, czyli  Animexu Szczecin.

W czwartek i piątek w firmie odbędzie się referendum. Pracownicy odpowiedzą w nim tylko na jedno pytanie: Czy weźmiesz udział w dwudniowym strajku?

- To jest ciężka praca fizyczna, a płaca w żadnym stopniu jej nie odzwierciedla - mówi Dariusz Głogowski, przewodniczący zakładowej Solidarności. - Od lipca, gdy rozpoczął się spór zbiorowy, prowadziliśmy negocjacje z dyrekcją na temat podwyżek. Niestety, rozmowy nic nie dały.

Mediatorem w sporze był  Longin Komołowski, były wicepremier i minister pracy ze Szczecina.

Związkowcy chcą podwyżki płac o 11 procent. Średnia praca brutto w firmie wynosi 3080 zł. Pracownicy mówią, że to kwota niższa o 900 zł od średniej krajowej, O tym, że jest zbyt niska na warunki pracy, ma świadczyć bardzo duża rotacja ludzi, którzy nie wytrzymują trudu i odchodzą.

- To około 600 osób rocznie - mówią związkowcy.

- Stanęliśmy pod ścianą, ze strony dyrekcji nie było żadnych realnych propozycji - dodaje Głogowski.

W szczecińskim oddziale Animexu pracuje około półtora tysiąca osób. Związkowcy podkreślają, że dotąd pracownicy mogli dorobić na nadgodzinach, ale te znacznie im ograniczono, co realnie  zmniejszyło  zarobki.

- Produktywność wzrosła w roku ubiegłym, w tym również zwiększamy produkcję - tłumaczy  przewodniczący Solidarności. - Cały czas są żądania dyrekcji jej zwiększania, a żadnych propozycji w zamian nie słyszymy.

Zarząd firmy nie komentuje decyzji związków zawodowych. Podczas negocjacji dyrektor Mariusz Nowakowski zaproponował jedynie utrzymanie obecnego system regulacji płacowych, jednorazową premię do końca roku i podjęcie rozmów w styczniu przyszłego roku "w oparciu o uzyskane wyniki kosztów pracy na jedną tonę produktu".

- Takie propozycje wydają się być nijakie, niekonkretne, obliczone na odwleczenie decyzji - komentują związkowcy. 

Teraz pracownicy rozstrzygną, czy zaostrzyć protest do strajku. Ostatni taki duży bunt wstrząsnął firmą w 2011 roku. Wówczas żądano 18 proc. podwyżki i argumentowano, że koszty utrzymania wzrosły o 15 proc., ceny żywności o 24 proc., a płące stały w miejscu. W wyniku buntu stracił pracę ówczesny dyrektor.

- Chcemy godnie żyć, a nie na krawędzi ubóstwa i wyczerpania fizycznego - tłumaczy Dariusz Głogowski. - Wizja rozmów w 2015 roku, którą proponuje firma, nie daje gwarancji od kiedy, kogo i o ile miałyby wzrosnąć wynagrodzenia pracowników.
Animex należy do amerykańskiej grupy kapitałowej Smithfield Group, największego producenta mięsa i przetworów na świecie.

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie