2012 pod znakiem ekstraklasy

Redakcja MM
Redakcja MM
Redakcja MM
Kibice w Szczecinie mają coraz więcej powodów do radości. W bieżącym sezonie mogą oklaskiwać aż pięć zespołów, grających w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Oczywiście na plan pierwszy wysuwają się piłkarze nożni Pogoni Szczecin, którzy na awans do ekstraklasy czekali pięć lat. Prawie dwa razy dłużej natomiast szczecińscy szczypiorniści. Jeszcze kilka lat temu w ekstraklasie mieliśmy jedynie futsalistów Pogoni' 04 Szczecin. Dyscyplina, którą wielu uważa za niszową, może wkrótce przynieść nam medal mistrzostw kraju.

11 spotkań bez porażki Halowi

Portowcy są po rundzie jesiennej (i jednym spotkaniu drugiej rundy) liderem ekstraklasy. Przegrali w tym sezonie tylko jedno spotkanie, inauguracyjne, a obecnie śrubują klubowy rekord spotkań bez porażki. Aktualnie mają ich na koncie 11. Pogoń' 04 w swojej historii najwyżej w ekstraklasie na koniec sezonu była na piątym miejscu w tabeli. W tegorocznych rozgrywkach kibice nie wyobrażają sobie, by mogło Portowców zabraknąć na podium. A złoty medal byłby spełnieniem marzeń wszystkich w klubie. Poza tym Pogoń dobrze wypromowała także swoich zawodników. Rumuński bramkarz Nicolae Neagu, już teraz uważany jest za najlepszego w ekstraklasie. Poza tym dwójka Portowców: Michał Kubik i Marcin Mikołajewicz już na stałe zadomowiła się w kadrze naszej reprezentacji. Ostatnio nasi piłkarze dostali powołanie od trenera Klaudiusza Hirsha na spotkania towarzyskie z Portugalią.

Droga nie była usłana różami

Po pięciu latach doczekaliśmy się piłkarskiej Pogoni Szczecin w ekstraklasie. Droga tam różami usłana nie była. Od sezonu w czwartej lidze, przez rok spędzony na drugoligowych boiska, aż po trzy lata na zapleczu ekstraklasy. Dopiero w poprzednim sezonie Portowcy stanęli na wysokości zadania. Ale do tego potrzeba było wielu zmian. Wydawało się, że Pogoń do ekstraklasy wprowadzi trener Marcin Sasal, jednak ten po słabym początku wiosny został zwolniony. Zastąpił go Ryszard Tarasiewicz i to on był tym, który potrafił w najważniejszym momencie wykrzesać z Portowców to, co najlepsze. Oczywiście swoje cegiełki do awansu dołożył również Sasal, za co niektórzy piłkarze po sezonie mu podziękowali.

Awans kibice Pogoni świętowali długo, bo też i dawno nie zdarzyło się, by aż pięć lat musieli czekać na powrót swoich ulubieńców do grona najlepszych ekip w kraju. A jak wypadł powrót? Lepiej, niż każdy mógł przypuszczać. Najpierw jednak w klubie zatrudniono najmłodszego trenera w ekstraklasie – Artur Skowronek ma dopiero 30 lat, ale już pokazuje, że pracy nie dostał po znajomości. Po krótkim, letnim okresie przygotowawczym, potrafił stworzyć solidną drużynę. Pogoń skończyła jesień na ósmym miejscu w tabeli, pozytywnie zaskakując fachowców. Portowcy trenera Skowronka grają ładną dla oka piłkę, często wymieniając krótkie podania, próbując kombinacyjnych akcji. Weteran Edi Andradina ciągle jednym podaniem, czy zagraniem potrafi zmienić wpłynąć na wynik spotkania, Japończyk Takafumi Akahoshi jest wymieniany w gronie tych zawodników, którzy jako pierwsi zmienią klub na lepszy. Do tego trzeba dodać debiutujących tak na dobrą sprawę w ekstraklasie Przemysława Pietruszkę, Maksymiliana Rogalskiego, czy Macieja Dąbrowskiego, którzy na swoich pozycjach należą do najlepszych w ekstraklasie.

Nie wszystkie transfery Pogoni się udały tego lata. O ile strzałem w dziesiątkę było sprowadzenie Dąbrowskiego, czy do bramki Dusana Pernisa, o tyle Grzegorz Bonin i Mouhamadou Traoré nie dali drużynie za wiele. Z tym pierwszym klub już po pół roku rozwiązał umowę. Małym minusem jest wprowadzanie młodzieży do zespołu. Nie licząc Wojciecha Golli czy Mateusza Lewandowskiego, talentów Pogoni nie widzimy zbyt często na ekstraklasowych boiskach.

To tylko kwestia czasu?

Rok 2012 był znakomity także dla szczecińskiego szczypiorniaka. Po tegorocznym powrocie do ekstraklasy latem (kibice czekali na to 12 lat) drużyny Gaz-Systemu Pogoni szczecinianie solidnie wzmocnili się o nazwiska dobrze znane nie tylko na krajowym rynku (Michal Bruna, Wojciech Zydroń, Bartosz Konitz, Mateusz Zaremba, Zbigniew Kwiatkowski). Pierwsze efekty są jednak dosyć przeciętne, ale wydaje się, że to tylko kwestia czasu potrzebnego do zgrania. Narzekamy więc trochę na wyniki Pogoni, ale zapominamy, że jeszcze pięć lat temu ten klub rodził się w bólach na gruzach męskiego szczypiorniaka w Szczecinie. Teraz piłkarze ręczni wyrośli na drugą, oczywiście po futbolistach, drużynę zespołową w mieście, a w planach mają przecież awans do europejskich pucharów.

Wysokie aspiracje

Żeński handball cieszy się o wiele mniejszym zainteresowaniem kibiców i sponsorów, choć akurat nie w Szczecinie. Przez ten rok Pogoń Baltica zrobiła ogromny skok naprzód i z zespołu walczącego o utrzymanie, stała się solidnym ligowym średniakiem z wysokimi aspiracjami. Reprezentacja i superliga stoją na bardzo przeciętnym poziomie, ale właśnie w tej szarzyźnie próbuje wybić się Pogoń i ma ku temu bardzo mocne argumenty finansowe i coraz bardziej personalne. Po kompletnej klapie budowy zespołu opartego na młodych zawodniczkach, w klubie poszli po rozum do głowy i sprowadzili kilka doświadczonych piłkarek, a jeszcze wcześniej solidny zaciąg z Białorusi. Kłopoty z finansami w innych ośrodkach mogą przyciągnąć do Szczecina kolejne świetne szczypiornistki, a co za tym idzie mocno zbliżyć Pogoń do medalowego miejsca na koniec rozgrywek.

Wszystko w dużej mierze, zarówno w męskim jak i żeńskim wydaniu piłki ręcznej, coraz bardziej zależy więc od pieniędzy. W obu szczecińskich klubach zdaje się ich nie brakować, ale co najważniejsze, są też ludzie, którzy umieją je odpowiednio wydatkować. W przyszłorocznym podsumowaniu powinniśmy więc pisać o kolejnych sukcesach naszych ekip, powoli szykujących się do wprowadzenia na nową halę przy ul. Szafera.

W wodzie też się dzieje

Cieszy bardzo złoty medal wywalczony przez waterpolistów Arkonii Szczecin. W finałowej walce o mistrzostwo Polski nasi zawodnicy pokonali odwiecznego rywala z Łodzi. Szkoda tylko że trybuny Floating Arena nie wypełniają się w całości podczas meczów Arkonii, a to przecież najlepsza ekipa w kraju.

Szkoda sportów indywidualnych w tym roku. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie mieliśmy sporą ekipę. Niestety, tym razem wróciliśmy do domu z pustymi rękoma. Udały się wielkie imprezy w 2012 roku. Turniej Pekao Szczecin Open, rajd Baja Poland, czy lekkoatletyczny memoriał Janusza Kusocińskiego to wciąż praktycznie największe wydarzenia w tych dyscyplinach na krajowym podwórku. Oby Szczecin jak najdłużej pozostał ich gospodarzem.

Współpraca: Paweł Pązik


Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie