Stadion Zagłębia na mecz z Pogonią nie wypełnił się nawet w połowie Stadion Zagłębia na mecz z Pogonią nie wypełnił się nawet w połowie

Stadion Zagłębia na mecz z Pogonią nie wypełnił się nawet w połowie. (© Jakub Lisowski)

Wysoka porażka Pogoni w Lubinie. Portowcy grali dopiero po przerwie

- Liczę na naszą złość. Z Jagiellonia zagraliśmy całkiem niezły mecz, nie zasłużyliśmy na porażkę. Złość i ambicja powinny nam pomóc w Lubinie poprawić naszą sytuację w tabeli – mówił przed meczem Maciej Skorża.

Trener Pogoni długo zastanawiał się nad składem. Sam mówił, że miał np. czterech kandydatów do gry na szpicy ataku lub czterech zawodników do walki w środkowej strefie boiska. Ostatecznie Skorża postawił na ogranie. Na ławkę rezerwowych wylądowali więc młodzi wychowankowie Pogoni – np. Dawid Kort, Marcin Listkowski czy Sebastian Rudol. Szansę gry od pierwszej minuty dostał za to gruziński obrońca Lasza Dwali, który dwa tygodnie temu został sprowadzony ze Śląska Wrocław. A w ataku grał Adam Frączczak.

Tak wyglądał pomysł szkoleniowca, ale kłopoty nie chcą zostawić szczecińskiej drużyny. Rozgrzewkę przed czasem zakończył Jarosław Fojut. Całe szczęście, że sztab był na to przygotowany i do meczu normalnie szykował się Rudol. Decyzja o korekcie w składzie nastąpiła kwadrans przed końcem. Tym samym Pogoń musiała wystawić do gry młody duet środkowych obrońców: Dwali ma 22 lata, Rudol także.

Zagłębie rzuciło się na Portowców od pierwszego gwizdka i już w 6. minucie nikt nie przypilnował w polu karnym Martina Nespora, a ten soczyście trafił głową w futbolówkę z 9. metra. Mocne uderzenie przełamało ręce Łukasza Załuski i piłka wpadła do siatki. Po paru minutach mogło być 2:0, ale Załuska świetnie wybronił strzał Filipa Starzyńskiego z rzutu wolnego (prawie z linii pola karnego).

Po 20 minutach Pogoń zaczęła się rozkręcać i jeszcze przed 30. minutą miała dwie świetne okazje do wyrównania. Niestety, Frączczak spudłował z bliska, a Gyurcso źle dogrywał do napastnika. Błyskawicznie zresztą to się zemściło, bo kolejną centrę w pole karne wykorzystał Jakub Świerczok.

Dobry przebłysk to było wszystko, co Pogoń zaprezentowała w Lubinie przed przerwą. Gospodarze grali z polotem, pomysłem, dobrze zorganizowani w tyłach i z przodu. Goście – bez ładu i składu, z masą indywidualnych błędów w kryciu czy walce jeden na jednego. Nie dziwiło, że szczecińscy kibice byli źli.

Reakcja Skorży: zdjął Murawskiego i Hołotę, a wprowadził Korta i Piotrowskiego. Trudno mówić o efektach, bo gospodarze pozwolili siebie zdominować, by kontrować. Ale przy większym szczęściu Portowcy mogli (powinni) zdobyć choćby kontaktowego gola. Formella przestrzelił w sytuacji sam na sam, a uderzenie Frączczaka wybito z linii bramkowej. Było to kilka naprawdę dobrych akcji oskrzydlających (szczególnie z prawej strony), ale kończyło się na tym, że tylko pachniało bramką. Pogoń na tego gola zasłużyła, ale zapomniała zabrać do Lubina potrzebnego zawsze farta. A jakby tego było mało, to już w doliczonym czasie gry szczecinian dobił Świerczok.

Zagłębie Lubin - Pogoń Szczecin 3:0 (2:0)
Bramki: Nespor (6.), Świerczok dwie (33. i 91.)
Zagłębie: Polacek – Czerwiński, Guldan, Jach, Dziwniel, Kopacz, Kubicki, Jagiełło (67. Tosik), Starzyński (87. Janoszka), Woźniak, Nespor (25. Świerczok).
Pogoń: Załuska – Rapa Ż, Rudol Ż, Dwali, Nunes, Formella, Hołota Ż (46. Piotrowski), Drygas (81. Listkowski), Murawski (46. Kort), Gyurcso, Frączczak.
Sędziował Piotr Lasyk (Bytom)
Widzów: ok. 6000


#TOPSportowy24 - SPORTOWY PRZEGLĄD INTERNETU



Piłka nożna

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!