Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Do końca sierpnia stoczniowcy ze Szczecina wstrzymują się z protestem. Związkowcy z Solidarności pragną uniknąć oskarżeń ze strony rządu. Nie chcą by posądzano ich o to, że przez nich katarski inwestor nie zapłaci za stocznie w Gdyni i Szczecinie.



Dariusz Adamski przewodniczący Solidarności przemysłu okrętowego z Gdyni - zapewnił, że do końca miesiąca stoczniowcy nie planują żadnych manifestacji. Również związkowcy ze Szczecina nie planują protestów.

NSZZ Solidarność Pomorza Zachodniego będzie jednak naciskać na rząd. Już we wrześniu związkowcy będą postulować przedłużenie obowiązywania specustawy stoczniowej.

- Po 31. sierpnia w przypadku negatywnej decyzji inwestorów z Kataru, będziemy protestować - zapowiada Mieczysław Jurek, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ Solidarność Pomorza Zachodniego

Solidarność'80 Stoczni Szczecińskiej Nowa organizację protestów uzależnia od zapowiadanej na ostatni dzień sierpnia manifestacji. Pikieta ma się odbyć w Warszawie i przed domem premiera. W tych protestach nie wezmą udziału stoczniowcy ze Szczecina.

***
Stoczniowcy wyszli na ulice Warszawy

Pracownicy Stoczni Marynarki Wojennej protestowali w stolicy przeciwko planowanym zwolnieniom części załogi.

- Nie chcemy zasilać rzeszy bezrobotnych, oszuści, złodzieje - krzyczeli pod gmachami ministerstw obrony i skarbu państwa. Stoczniowcy spotkali się z wiceministrem Zenonem Kosiniakiem-Kamyszem, a następnie udali się do Ministerstwa Skarbu. Rozmowy dotyczyły zamówień z resortu obrony na remonty okrętów Marynarki Polskiej i przyszłości stoczni. Ustalono, że przedstawiciele obu resortów i stoczni spotkają się 9 września.

Stoczniowcy nie zgadzają się jednak na zwolnienie 30 proc. załogi, co zakłada plan restrukturyzacji stoczni. Zakład już kilkakrotnie stracił płynność finansową i miał problemy z wypłatą wynagrodzeń dla załogi.

Problemy z płatnościami dla kontrahentów spowodowały, że prezes stoczni wystąpił do sądu o pozwolenie zawarcia układu z wierzycielami, co pozwoliłoby zrestrukturyzować zakład i obniżyć koszty funkcjonowania.

Zarząd chce obniżyć koszty m.in. poprzez redukcję zatrudnienia. Ze stoczni ma odejść ok. 350 osób. Władze firmy argumentują, że zwolnienia są konieczne, ponieważ obecnie na 500 pracowników produkcyjnych przypada 800 nieprodukcyjnych.

- Nie zgadzamy się na zwolnienie jednej trzeciej załogi - mówi Mirosław Kamieński, przewodniczący stoczniowej KM NSZZ Solidarność. - Takie działania grożą zmarnotrawieniem potencjału stoczni. Zagrażają nawet obronności kraju.

Zarząd planuje nie tylko redukcję zatrudnienia. Wydziela część majątku będącą w posiadaniu stoczni, zbędną przy działalności stoczniowej. - Ze sprzedaży tych terenów, oczywiście rozłożonej w czasie, moglibyśmy pozyskać do 90 mln zł - tłumaczy Maciej Należny, dyrektor biura zarządu Stoczni Marynarki Wojennej. - Pozbycie się tego majątku obniżyłoby też koszty działalności. Część produkcyjna pozostanie własnością stoczni.


Według Agencji Rozwoju Przemysłu zarząd stoczni opracował program restrukturyzacji zakładu. - Agencja zaopiniowała go pozytywnie i taką opinię wysłała do Ministerstwa Obrony Narodowej. Trzeba zaznaczyć jednak, że choć ARP jest właścicielem stoczni, nie kontraktuje statków. Powodzenie restrukturyzacji stoczni zależy od zleceń na remonty i budowę
okrętów z resortu obrony - powiedziała Roma Sarzyńska-Przeciechowska, rzecznik prasowy ARP.

Resort skarbu, który de facto poprzez ARP jest właścicielem stoczni, zlecił przygotowania do jej prywatyzacji. ARP ogłosiła już przetarg na wycenę stoczniowego majątku. Zamierza sprzedać potencjalnemu inwestorowi wszystkie udziały, czyli ponad 99 proc. Stocznia Marynarki Wojennej utrzymuje się głównie ze zleceń resortu obrony. W tym roku udział produkcji zbrojeniowej w przychodach wynosi 81 proc. Z racji ubogiego budżetu na obronność zamówień jest coraz mniej. Co roku wartość zamówień z MON wynosi ok. 100 mln zł. Jak twierdzą jednak przedstawiciele ministerstwa, w tym roku z owych 100 mln stocznia z powodu opóźnień zrealizowała zamówienia tylko na 28 mln zł. W stoczni twierdzą jednak, że to ministerstwo ma problemy z terminowymi
płatnościami, ponieważ zwleka z odbiorem robót. - Zauważalne są w ostatnim czasie trudności z terminowym odbiorem, nie wiem, jakie są tego przyczyny - komentuje Należny.
Stoczni grozi likwidacja, jeżeli nie zostanie szybko zrestrukturyzowana.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!