Rozsławiły nasze miasto na całym świecie!

Robert DuchowskiZaktualizowano 
Piosenki Filipinek nuciła cała Polska. Podobały się rówieśnikom, mamom i babciom.

Dziś trudno w to uwierzyć, ale dwa pierwsze single z piosenkami Filipinek sprzedały się w nakładzie 350 tysięcy egzemplarzy. Dzięki dochodom ze sprzedaży płyt Filipinek firma fonograficzna Polskie Nagrania mogła wydać komplet płyt z nagraniem „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza.

Dziewczęta śpiewały w wypełnionych salach Nowego Jorku, Chicago, Moskwy, Kijowa, Rostoku, występowały w Kanadzie i Anglii, a także na transatlantyku „Batory”. Z koncertami zjeździły całą Polskę. Bisy i owacje na stojąco były czymś normalnym, ale nie przewróciły im w głowach. U szczytu popularności ciągle były tymi samymi sympatycznymi, bezpretensjonalnymi dziewczętami.

Co dziś robi słynna siódemka, jak potoczyły się losy szczecińskich Filipinek? Spotkałam się z czwórką z nich i cofnęłyśmy wskazówki zegara wspomnień. Przyznają, że początki nie zapowiadały tak oszałamiającej kariery zespołu. Były wręcz bardzo prozaiczne.

Rok 1960
Dziewczęta są uczennicami szczecińskiego Technikum Handlowego, śpiewają w szkolnym chórze. Szkoła obchodzi 15-lecie istnienia. Aby uczcić jubileusz nauczyciel muzyki Jan Janikowski postanawia utworzyć zespół wokalny. Z chóru wybiera grupkę uczennic o najlepszych głosach. Zaczynają intensywne próby.

Początkowo nie są tym zachwycone, bo mają dodatkowe zajęcia. A profesor jest bardzo wymagający. Gdy one ćwiczą kolejne piosenki, ich koleżanki umawiają się na randki.

- Uroczystości jubileuszowe odbyły się w Domu Kultury Kolejarz – wspomina Elżbieta Klausz. – Nie miałyśmy jeszcze własnego repertuaru, ale zaśpiewałyśmy popularne wówczas piosenki „Batumi”, „Bambino”, „Dzieci Pireusu”, „Praczki z Portugalii”. Pamiętam, że długo nas oklaskiwano.

Rzeczywiście ten pierwszy publiczny występ przeszedł najśmielsze oczekiwania. Piosenki się spodobały. O zespole zrobiło się głośno. Napłynęły zaproszenia do występów w szczecińskich przedsiębiorstwach, jednostkach wojskowych, w szkołach. Z czasem repertuar się powiększał. Słowa nowych piosenek pisał Włodzimierz Patuszyński a muzykę Jan Janikowski. Wiele z nich stało się potem przebojami.

Dziewczęta wzięły udział w Przeglądzie Amatorskich Zespołów we Wrocławiu i zajęły pierwsze miejsce. Niedługo potem wystąpiły w warszawskim telewizyjnym programie Mikrofon dla Wszystkich.

- Wtedy jeszcze nazywałyśmy się Zespół Wokalny Technikum Handlowego w Szczecinie – opowiada Zofia Bogdanowicz– Kasprzak. – Byłyśmy pierwszy raz w Warszawie. Zżerała nas trema i emocje, ale bardzo nam zależało, aby wypaść jak najlepiej. Zaśpiewałyśmy „Ale Maria” najpiękniej na świecie. Potem wykonywałyśmy tę piosenkę wielokrotnie, ale nigdy już nie zabrzmiała tak samo.

Skąd te „Filipinki”
Doceniono ich śpiew, bo od razu posypały się propozycje nagrań i koncertów.

Nazwa Filipinki po raz pierwszy pojawiła się pod koniec 1962 roku. Zaproponował ją profesor Janikowski. „Filipinka” to był w tamtych czasach bardzo popularny dwutygodnik dla dziewcząt. Napisały list do redakcji, a ta zaprosiła je do Warszawy. W siedzibie gazety odbyło się coś w rodzaju chrztu. Zostały oficjalnie Filipinkami. Nazwa wszystkim się spodobała. Były zdjęcia, wywiady, nagrania w radiu, występ w Podwieczorku przy Mikrofonie. Rosła popularność siedmiu dziewcząt, ciągle jeszcze uczennic Technikum Handlowego. Do szkoły przychodziły worki listów. Niektóre były zaadresowane krótko: „Filipinki – Szczecin”.

W roku sześćdziesiątym trzecim w nieistniejącej już „Kaskadzie” odbywał się bal maturalny pod propagandowym hasłem: „W Szczecinie urodzeni – w Szczecinie dojrzali”. Uczestniczyli w nich absolwenci szczecińskich liceów i techników. Tam Filipinki po raz pierwszy zaśpiewały wzruszającą piosenkę „Do widzenia profesorze”. One same maturę zdawały w następnym roku. Bal opisywali dziennikarze, filmowała telewizja i ekipa Polskiej Kroniki Filmowej. Filipinki wyglądały olśniewająco. Koronkowe sukienki uszyła im „Dana”. Ozdabiały je białe kołnierzyki i czarne kokardy. Na głowach miały białe kapelusiki z wywiniętym rondem. „Dana” podobnie jak później „Moda Polska” bardzo chętnie ubierały Filipinki.

- To profesor Janikowski wymyślił, abyśmy na scenie, na koncertach ubierały się jednakowo - przypomina Krysia Sadowska– Nizowicz. – Nam to się podobało, a stroje miałyśmy różne.

Ich tytułową, niemalże kultową piosenką stał się utwór „Filipinki to my”. Od niej rozpoczynały każdy koncert. „Stoi nas w rzędzie zawsze siedem…” – to pierwsze słowa. A refren brzmi tak: „Jedno wspólne imię mamy – Filipinki. Wszystkie tak się nazywamy – Filipinki. Własne imię zaginęło, no to cóż. Mamy wspólne – Filipinki i już”.

Zaczęły podbijać świat
Szwedzki Ystad był pierwszym zagranicznym miastem, w którym zaśpiewały. Zaproszono je tam na otwarcie linii promowej.

- Popłynęłyśmy niemieckim promem ze Stralsundu i zobaczyłyśmy inny, bardziej kolorowy świat – opowiada Iwona Racz-Szczygielska. – Dostałyśmy kieszonkowe i rzuciłyśmy się na zakupy. Każda kupiła sobie bardzo modny wówczas płaszcz ortalionowy.

- A ja żółtą bluzeczkę, w której czułam się jak księżniczka – śmieje się Krysia Sadowiska–Nizowicz.

To był dopiero przedsmak zagranicznych wojaży, które były przed nimi. Któregoś razu występ Filipinek w Warszawie zobaczył amerykański impresario Jan Wojewódka. Tak mu się zespół spodobał, że zaprosił dziewczęta na koncerty do USA.

Popłynęły polskim transatlantykiem „Batory” żegnane w Gdyni przez tłumy wielbicieli. Ich emocje sięgały zenitu. Pierwsza w życiu podróż statkiem, pierwsza za ocean. Z występami płynęli też inni polscy wykonawcy estradowi, ale to one od razu stały się ulubieńcami załogi i pasażerów.

Statek oszołomił je wielkością i elegancją. Załoga nie pozwoliła, by czuły się zagubione, osamotnione. Dziesięć dni rejsu do Montrealu w Kanadzie minęło błyskawicznie. – Najbardziej zapamiętałam bal kapitański – przyznaje Zofia Bogdanowicz–Kasprzak. – To była wielka gala. Wytworne kreacje pań, na stołach homary i płonące lody wnoszone przez

polecane: FLESZ: Wybory do Parlamentu Europejskiego. To musisz wiedzieć.

Wideo

Materiał oryginalny: Rozsławiły nasze miasto na całym świecie! - Szczecin Nasze Miasto

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3