Czy film będzie tak dobry, jak te, które powstawały kilkanaście lat temu?

Rozmowa z Michałem Milowiczem, współscenarzystą filmu. Twierdzi, że osoby, które czytały scenariusz filmu nie miały wątpliwości, że film trzeba nakręcić.

Co sprowadza Pana do Szczecina, bo krążą słuchy, że tym razem to nie chodzi o teatr…

To prawda. W Szczecinie bywam często, to moje zaprzyjaźnione miasto. Nawiązywaliśmy do niego w „Poranku kojota”. Słynne już zdanie „Krzysztof Jarzyna ze Szczecina” stało się bardzo popularne. Teraz w Szczecinie jestem, bo szykujemy kolejny film z gatunku komedii gangsterskiej, który mam nadzieję spełni oczekiwania widzów. I oczywiście duża część scen będzie tu kręcona.

To będzie kontynuacja „Poranku kojota” i „Chłopaki nie płaczą”?

Nie. To będzie zupełnie inny film, ale w tym klimacie i z pewnymi nawiązaniami. Mogę zdradzić, że postać, o której wspomniałem przed chwilą, może się pojawić w filmie. W Szczecinie jest wiele pięknych miejsc, które chcielibyśmy pokazać w filmie.

Kiedy zaczynacie zdjęcia?

Termin nam się trochę przesunął, bo Olaf Lubaszenko, który ma go reżyserować, ma teraz bardzo dużo zajęć i zaczniemy wiosną 2019 r. Chcemy wykorzystać urok miasta o tej porze roku. Nie wyobrażam sobie, aby reżyserem był ktoś inny niż Olaf, dlatego poczekamy te kilka miesięcy. Zdjęcie będą się odbywać od połowy marca do czerwca, ale nad filmem już pracujemy. Na pewno nie zabraknie ciekawych dialogów opartych na żarcie sytuacyjnym. Scenariusz pisaliśmy trzy lata. Będę producentem tego filmu razem ze szczecinianką Anną Siergiej. Ania zna Szczecin i wie, które miejsca będą szczególnie nadawały się do filmu. Kto wie, może wasze piękne krokusy da się uchwycić w kadrze.

Rozumiem, że oprócz roli producenta znajdzie się też rola dla Pana w tym filmie. A co z pozostałymi aktorami?

Faktycznie zagram w tym filmie. I oczywiście chcemy, aby co najmniej 60 procent naszej tzw. starej gwardii znanej z poprzednich komedii gangsterskich zagrało w tym filmie. Bo to przecież o to chodzi w takich produkcjach. Nie zabraknie oczywiście aktorów młodszego pokolenia, którzy czują ten nasz klimat, nazwijmy go klimatem Tarantino. Oczywiście w naszych filmach nie leje się tyle krwi co u Tarantino, ale chodzi o klimat filmu.

Zdradzi pan zarys fabuły lub roboczy tytuł?

Niestety, nie mogę jeszcze. Akcja będzie się toczyć współcześnie, choć będzie przypomnienie tego, co było w latach 90. Napisaliśmy scenariusz na trzy godziny, a musieliśmy go skrócić do godziny i czterdziestu minut. Wiem, że jak się nad nim jeszcze pochylimy, to drobne szlify mogą być wprowadzone. Kilka kompetentnych osób już go czytało i powiedzieli, że film trzeba zrobić. Więc chyba nie będzie źle.

To kiedy premiera?

Jesienią 2019 r. w kinach całej Polski.

Michał Milowicz



Rocznik 1970. Aktor, piosenkarz. Karierę zaczął od musicalu Elvis w reż. Janusza Józefowicza. Związany z kilkoma warszawskimi teatrami. Na koncie ma też kilkadziesiąt filmowych ról. Między innymi w Młodych Wilkach, Killerów 2-óch, Sztosie, Chłopaki nie płaczą. Brał udział w teleturniejach: Taniec z Gwiazdami, czy Gwiazdy tańczą na lodzie. Grał w serialach telewizyjnych. Ze względu na charakterystyczny głos zajmował się dubbingiem. W Szczecinie można było go oglądać w spektaklu Mayday2.

Filmy polskie

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!